piątek, 21 czerwca 2019

"Wild Soul" od Bi-es, najlepsze perfumy z kolekcji READY TO WEAR ?

Bi-es to marka bardzo dobrze mi znana, głównie za sprawą odpowiedników drogich perfum. Nigdy nie byłam ich wielką fanką, zwracałam jedynie uwagę na pojedyncze zapachy, które akurat miała zamiar zakupić moja mama. Wraz z początkiem tego roku, odniosłam wrażenie, że marka Bi-es zaskakuje nas bardzo pozytywnie ilością wypuszczanych serii, dbałością o piękne i zróżnicowane szaty graficzne, flakoniki oraz fantastyczne zapachy. 

Tym razem przychodzę do Was z recenzją uwodzicielskiego zapachu "Wild Soul" od Bi-es z kolekcji READY TO WEAR. Jeśli jesteście ciekawi moich odczuć oraz tego dla kogo dedykowane są te perfumy, to zapraszam do czytania dalszej części postu.

[zdjęcie]

Kolekcji READY TO WEAR składa się z 5 perfum, której inspiracją stały się kobiety, klientki Bi-es. Marka perfum zwróciła głównie uwagę na nasz styl ubierania, szybkość oraz intensywność życia. Każdy zapach jest dedykowany innemu stylowi, więc każda zadzie coś dla siebie, ja natomiast wybrałam perfumy o nazwie "Wild Soul".

"Wild Soul" od Bi-es to zapach dedykowany dla nieposkromionej, lubiącej wyzwania i odrobinę szaleństwa kobiety. Jest świetnym wyborem, jeśli jesteś sobą, która widzi w życiu możliwości, a nie przeszkody... a przynajmniej tak uważa procent. Świetny dla kobiet, które zakładają dresową bluzę do szpilek 😉. Myślę, że chodzi o odwagę i szaleństwo oraz otwartość i ciekawość świata - czyżby ta oferta była skierowana głównie dla nastolatek i młodych kobiet? Ja sądzę, że tak!

Zapach o owocowo - kwiatowe z nutami drzewa, który jest idealny do noszenia na co dzień, jak i na wieczór - pod tym względem są naprawdę bardzo uniwersalne. 

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: marakuja, pomarańcza, mandarynka
Nuty serca: kwiat pomarańczy, jaśmin, orzech laskowy
Nuty podstawy: wanilia, paczula, drzewo cedrowe, karmel

Jeśli chodzi o moje odczucia, to zapach jest bardzo przyjemny, słodki, ale wcale nie duszący ani mdły. Kojarzy mi się z zapachem późnej wiosny, a nawet lata i wywołuje u mnie same pozytywne emocje. Nie jest w żadnym stopniu nachalny. Ja określiłabym go jako niesamowicie nastoletni.

Opakowanie wody perfumowanej to standardowo kartonik, w który zapakowane zostały perfumy. Szałowa szata graficzna pudełka z tygrysem na pierwszym planie, aż przyciągała moją uwagę w drogerii stacjonarnej, patrzę, a tutaj okazuję się, że to Bi-es. Szok, co? Szklany flakon też ma dość ciekawy kształt, jak na Bi-es, posiada także naklejkę, utrzymaną w stylu opakowania z nazwą perfum oraz marki. Atomizer działa bez zarzutów.

Trwałość zapachu nie jest zbyt długa, ale ja nawet na to nie liczyłam. Na początku, po spryskaniu zapach jest bardzo intensywny, aż męczący, ale szybko znika, pozostawiając bardzo delikatną woń. Osobiście nigdy nie przepadałam za perfumami, które przez cały czas tak samo intensywnie pachną, jest to dla mnie wtedy męczące. Więc jeśli macie podobne odczucia niż ja, to zapewne taka słabsza trwałość nie będzie Wam przeszkadzać.


Pojemność: 100 ml
Cena: regularna cena to około 40 zł, chociaż na promocji dorwiecie je za niecałe 30 zł - nawet stacjonarnie.
Dostępność: od 1 czerwca są one dostępne w Hebe oraz wybranych drogeriach internetowych.

Podsumowując, "Wild Soul" od Bi-es to zapach, który od pierwszego psiknięcia mnie oczarował, ale zdaje sobie sprawę, że nie każda kobieta zrozumie mój zachwyt. Jestem wielką fanką słodkich, ale nie duszących nut zapachowych - w tych perfumach występuje moja ukochana wanilia oraz karmel. Opakowanie totalnie przypadło mi do gustu - ma desing w młodzieżowym stylu 😎 i co mogę dodać więcej? Perfum brać w ciemno nie polecam, ale jeśli macie podobny gust do mojego, to myślę, że warto sprawdzić je sobie w drogerii stacjonarnej. 💗

niedziela, 2 czerwca 2019

Bielenda, Botanic Formula, Żel do mycia twarzy Olej z Konopi + Szafran - czy kupiłabym go ponownie?

Całkiem możliwe, że się tego spodziewaliście, ale dziś przychodzę do Was z kolejnym produktem od marki Bielenda. Jestem w szoku z jaką prędkością wprowadzają na rynek nowości kosmetyczne, a ja nie nadążam w ich testowaniu 😂. Dzisiaj pod lupę weźmiemy sobie żel do mycia twarzy Konopie i Szafran z serii Botanic Formula od Bielendy.

W ramach przypomnienia: jestem posiadaczką cery mieszanej skłonną do zmian na czole - posiadania się wyprysków i niedoskonałości. Walczę o piękną cerę, ale różnie z tym bywa. Czasem testuję różności, nie zawsze dobrze reaguje na nie moja skóra, ale dzięki temu zawsze się czegoś dowiem i nauczę.

Czy ten produkt rzeczywiście mnie zachwycił czy niekoniecznie? O tym dowiecie się z dalszej części postu🌿

wtorek, 28 maja 2019

Za co pokochałam szyprowo - kwiatowe perfumy "Love City" od La Rive?

Po raz kolejny przychodzę do Was z recenzją wody toaletowej tym razem od La Rive o nazwie "Love City", którą mam już jakiś czas na półce. Jak się okazało jest ona odpowiednikiem Q.DKNY "My NY" i jeszcze nie miałam szansy porównać zapachu odpowiednika z oryginałem, za to porównywałam sobie skład ich nut zapachowych w internecie i muszę przyznać, że są niemal identyczne.

Ciekawi za co tak bardzo polubiłam "Love City" od La Rive? To zapraszam do czytania dalszej części postu.🌸


piątek, 24 maja 2019

Czy warto robić zakupy w drogerii internetowej Darmarsklep?

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną postem dotyczącym zakupów w drogerii online. Tak się akurat złożyło, że przez zupełny przypadek zabłądziłam w internecie w poszukiwaniu jak najtańszych pędzi z najnowszej kolekcji od marki Donegal i trafiłam na nieznaną mi wcześniej drogerię Darmarsklep. 

Zwykle podchodzę dość nieufanie do drogerii, z których wcześniej nic nie zmawiałam, wiec szybko sprawdziłam opinie i uznałam, że bez obaw mogę zamawiać. Wiecie, czasem tak jest, że ma się jeden konkretny powód zamówienia, a później przegląda się strony, wrzuca do koszyka różności, aż uzbiera się całkiem pokaźna suma 😂 i tak było również tym razem, w dodatku moja mama również podrzuciła mi swoją listę no i zamówiłyśmy!

A o tym, co znajduje się w mojej paczce i czy jestem zadowolona z zakupów w drogerii internetowej Darmarsklep dowiecie się z dalszej części postu. Zapraszam 😊


niedziela, 12 maja 2019

Testuję 3 maseczki do cery mieszanej: Eveline Cosmetic, Cien, Bielenda💚

Cera mieszana to zmora dla wielu jej posiadaczek! Charakteryzuje się tym, że wykazuje cechy zarówno cery tłustej, jak i suchej, a jej partie wymagają różnego traktowania. Muszę Wam się przyznać, że mnie wiele czasu zajęło rozumienie, że w moim przypadku stosowanie kosmetyków dedykowanych do cery mieszanej (które zazwyczaj wykazują działanie sebostatyczne) nie zawsze się sprawdza. Po tego typu produktach szczególnie obszary suche - jak policzki i w moim przypadku broda, czasami gwałtownie reagowały, były wrażliwe, niejednokrotnie ściągnięte, wysuszone. Nie uważam, że wszystkie osoby z mieszanym typem cery będą zauważały taką reakcję, ja natomiast zaczęłam podchodzić ze sporą ostrożnością do nowych produktów, które wprowadzam do pielęgnacji i obserwować reakcję skóry.

A co dziś na blogu? Przychodzę do Was z extra postem, w którym przestawię Wam jak sprawdziły mi się 3 maseczki dla cery mieszanej, tłustej, trądzikowej, której jestem szczęśliwą (bądź nie) posiadaczką. Jak się u mnie sprawdziły i dlaczego nie wszystkie z nich spełniły moje oczekiwania? Zapraszam do czytania dalej. 💚